Wiesz, na co pozwalasz swoim aplikacjom w telefonie?




















Żyjemy w erze wszechobecnego internetu który, chyba mogę to śmiało powiedzieć, przewyższył telewizję i gazety papierowe, radio. Internet zalewa nas zewsząd: jako radio online (np. Open FM), jako TV online (np. Netflix, Showmax), Social Media, Blogi o zróżnicowanej tematyce - po prostu teraz wszystko jest w sieci. A sieć wszędzie. 




Nie tak jak kiedyś w kafejkach internetowych (ktoś to jeszcze pamięta?) tylko w domu, na komputerze, na tablecie, w pracy, a przede wszystkim w smartfonach. Smartfonach pełnych aplikacji (tak jak powyższe), bo jest szybciej, łatwiej, prościej niż do wszystkiego dochodzić z przeglądarki w telefonie. Aplikacje tak bardzo nam spowszedniały, że niestety często pomijamy warunki instalacji, zezwalamy "lekką ręką" na prośby aplikacji o dostęp do.. sami nie wiemy czego. Przyznajcie się, wiecie z czego korzysta i na co pozwalacie swojej ulubionej aplikacji? Ja bez bicia przyznaję, że nie. Dopiero wczoraj, podczas dokładnego sprawdzania ustawień mojego Huawei P9 lite dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy. Zobaczcie sami.



Nie wiem, jak w innych systemach, ale sama na Androidzie w Sklepie Play, kiedy instaluję aplikacje wyskakuje mi piękne okienko:




Teraz na logikę, po co Snapchatowi dostęp do kontaktów? Przecież, można normalnie wyszukać kogoś przez nick albo QR. To samo dostęp do SMSów i Bluetooth. Przyznam, nie wiem po co bo nigdy w życiu nie używałam tych funkcji. Dla mnie to trochę podejrzane apropos SMSów. Trochę mniej dziwi dostęp do lokalizacji, przecież są filtry lokalizacji spersonalizowane dla danego miejsca na świecie. Ale, jeżeli wejdziecie głębiej w ustawienia swojego telefonu to zauważycie że aplikacja pracuje w tle. Nawet jak macie zgaszony ekran. 

Sytuacja wygląda tak: telefon jest nieużywany, lokalizacja włączona w tle, aparat i mikrofon mają dostęp nawet przy wygaszonym ekranie. Trochę to brzmi strasznie, zwłaszcza, że nie mamy pewności, czy ktoś tego nie używa do śledzenia. Warto przeczytać, na co się zgadzacie bo przy okazji tej aplikacji dajecie dostęp do ważnych dla siebie danych.


Przy okazji szpiegowania, użytkowników telefonu z jabłuszkiem powinna zainteresować kwestia Facebooka i jego chęci ochrony Was, jako użytkowników. Szczegóły znajdziecie TUTAJ , natomiast ja to trochę skrócę. 

Na przestrzeni ostatnich dni w Stanach Zjednoczonych, użytkownicy Jabłuszka (pozwólcie, że pieszczotliwie nazwę tak ten sprzęt, którego notabene nie posiadam) na swoich telefonach znaleźli nową zakładkę "Protect" w menu nawigacyjnym. Wiadomo że prowadzi ona do instalacji aplikacji Onavo ProtectNie mniej jednak, mało osób wie, że od 2013 roku ta aplikacja należy do Facebooka. Co więcej, są podejrzenia aby Onavo udostępniało Facebookowi informacje, które gigant mógłby wykorzystać dla swojego własnego zysku. Sieć VPN działa na zasadzie szyfrowania danych użytkownika i przepuszczeniu ich przez serwer pośredniczący po to, by już nie szyfrowane przesłać dalej do globalnej sieci, czyli po uruchomieniu Onavo Protect wszystko co przy pomocy Jabłuszka zrobimy w internecie jest przesyłane przez Protect do Facebooka. Dzięki temu FB będzie wiedziało o nas wszystko co związane z internetem w naszym telefonie. Oczywiście taka informacja pojawia się przed zainstalowaniem aplikacji, więc powtarzam, czytajcie wszystko przed instalacją, żeby potem nie było wątpliwości. Akceptacja, nawet jeżeli jest bez przeczytania, w dalszym ciągu obowiązuje i instalując aplikację, wyrażacie zgodę właśnie na śledzenie swoich poczynań w internecie.








































Obok zobaczycie 36 aplikacji, które chciałyby uzyskać dostęp do mojej lokalizacji. Domyślnie, zaznaczone było wszystko. Teraz, widzicie sami. Polecam znaleźć w ustawieniach telefonu zakładkę Aplikacje >Uprawnienia i przeglądnąć na spokojnie każde jedno uprawnienie. Czy na pewno wszystkie aplikacje, które zainstalowałeś potrzebują dostępu do tej czy innej funkcji.



Ważną i ostatnią kwestią są Wasze dane, a konkretniej co się z nimi dzieje. Swego czasu było głośno o aplikacji Prisma . Pierwszą wątpliwość zasiał fakt, że aplikacja pozwalająca na zastosowanie tak szerokiego wachlarza filtrów (powiedzmy sobie, różnorodnych i ciekawych) jest darmowa. Jest też konieczność połączenia z internetem, gdyż zdjęcia przerabiane są w Prisma Labs na serwerze. Po wczytaniu się w warunki polityki prywatności, aplikacja Prisma ma prawo użyć zdjęć z serwera, czyli Waszych zdjęć po przerobieniu w ich aplikacji według własnego uznania. Oczywiście, z Waszą zgodą, bo przecież instalując zaakceptowaliście ich politykę prywatności.





Reasumując, zainteresujcie się tym co instalujecie i na co pozwalacie aplikacji w trakcie i po użytkowaniu. Warto przeanalizować, czy nie lepiej darować sobie tą aplikację za cenę prywatności. Najważniejszym jest to, by czytać wszystko przed instalacją.
A Wy, jesteście świadomi na co pozwalacie swoim aplikacjom?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Silverleaf Blog , Blogger